środa, 25 stycznia 2017

Chapter 9 ''I am in a place where I’m losing the direction of my life...''



  Zayn musiał znosić samotność. Budził się w łóżku bez swojej ukochanej, jadał śniadanie w towarzystwie jedynie muzyki. Perrie całymi dniami siedziała przy Valerie, a nawet zostawała u niej na noc. Chłopak rozumiał jaka jest sytuacja, ale uważał, że normalną rzeczą jest to, że także potrzebuje blondynki. Musiał się czymś zająć. Teraz kiedy przestał brać udział w wyścigach i zapomniał o narkotykach, najzwyczajniej w świecie, nudził się. Jego ostatnie spotkanie z bratem zakończyło się klęską. To nie był dawny Damon. Chociaż brunet zawsze był bezduszny, teraz było jeszcze gorzej. Nie przyjmował do siebie żadnych uczuć, nawet wspomnienie o jego ukochanej nie zrobiło na nim wrażenia. Zayn powoli godził się z myślą, że Salvatore odszedł w mrok. Zabrał najpotrzebniejsze rzeczy, bo zamierzał się udać w miejsce, którego zawsze pragnął.
  Z dołu obserwował ogromną firmę swojego brata. Zastanawiał się kto tym wszystkim zarządza pod nieobecność Damona. Czy jego pracownicy mieli świadomość, że umarł? Stał się wampirem, a takim istotom nie w głowie zajmowanie się płatnymi morderstwami i budową szkół w potrzebujących miastach. Wpadł na pomysł, że mógłby zająć się tą firmą. W końcu poczułby się potrzebny, miałby obowiązki i nie roztrwaniałby pieniędzy zmarłego ojca.
  Wszystko wyglądało tak, jak widział to za pierwszym razem. W firmie nadal pracowało mnóstwo pięknych kobiet. Minął Emily, najbliższą sekretarkę Damona i bez słowa wszedł do jego gabinetu. Podszedł do szafki z alkoholami i nalał sobie szklankę bourbona. Zamierzał zostać nowym płatnym zabójcą.
  -Emily, tu Zayn Malik brat Damona. Przynieś mi nowe zlecenia, jestem w zastępstwie za twojego szefa. Poprosił mnie o to – musiał skłamać, by nie słuchać sprzeciwów nowej pracownicy.
  Już po chwili kobieta pojawiła się w gabinecie z plikiem papierów. Zaczynał nowy rozdział w swoim życiu. Teraz mógł wykorzystać swoją nienawiść do ludzi i głęboko kryjącą się brutalność.
~~
  Perrie Edwards rzeczywiście dużo czasu spędzała z blondwłosą czarownicą. Utożsamiała się z jej cierpieniem, w końcu nie wyobrażała sobie co by było, gdyby umarł Zayn. Widziała w oczach Valerie nie tylko ból, ale i ogromną złość. Tulle planowała wykonać zemstę za to, co stało się Norze. Czarownica zamierzała także odzyskać dawnego Damona. Możliwe to było tylko za pomocą czarów. Do jej przyjaciela nie docierały żadne słowa. Tłumaczyła zabójstwo ukochanej jako ingerencję Klausa w umysł młodego wampira. Dlatego zamierzała pozbyć się pierwotnej hybrydy raz na zawsze.
  Znów popołudnie spędziły na przeglądaniu magicznych ksiąg. Tym razem szukały ogromnej mocy, która zdoła powalić Mikaelsona. Do pomieszczenia weszła Oksana, która także przeżywała śmierć Nory. W mieszkaniu nie było jedynie Niny. Wampirzyca rzadko wracała na noc i nie miała kontaktu z żadną z dziewcząt. W samotności przygotowywała się na spotkanie z Damonem. Wszyscy liczyli, że jej uda się przemówić do dawnej podświadomości bruneta nim zrobią to czary.
  -Macie jakiś pomysł jak załatwimy Klausa? – zapytała zaintrygowana Oksana.
  -Właściwie to tak – zaczęła Valerie – Doskonale wiem, że od dawna pragniesz zabić pierwotnego zgodnie z tym o co poprosiły cię czarownice w Bułgarii. Dlatego ja rzucę zaklęcie, które osłabi zarówno Klausa, jak i Damona, a ty zadasz cios – wyjaśniła.
  Perrie wierzyła, że po rytuale nareszcie nadejdzie upragniona wolność i spokój w życiu jej i Zayna. Ona też pragnęła by Damon wrócił do Seattle. Nigdy nie miała z nim wspaniałych relacji, bo Salvatore nie bardzo akceptował jej obecność. Jednak gdy widziała przywiązanie Malika do brata i ból, który przejawiał się gdy go nie było, musiała zaangażować się w jego powrót.
  -Co ja mam zrobić? – zapytała.
  -Dla ciebie przygotowałam ważne, ale niebezpieczne zadanie. Będziesz musiała zwabić Damona i Klausa do lasu. Obiecuję, że magia da ci ochronę.
  -Zgoda – uśmiechnęła się niebieskooka, czując się potrzebna.
~~
  Zayn analizował zlecenia bardzo dokładnie. Było ich mnóstwo, w końcu od zniknięcia Damona minęło dużo czasu. Wiedział, że nie wykona niektórych wyimaginowanych próśb klientów. Wziął do ręki kolejną kartkę, na której spoczywały dwa zlecenia:

Niall Horan – oszustwa podatkowe i znęcanie się nad rodziną
Fourth Avenue Seattle
Numer 39
Prośba: Zabójstwo nożem kuchennym

   Zaśmiał się czytając prośbę klienta z pobliskiego miasta. Spojrzał na dół kartki.

Jesy Nelson – handel narkotykami
Roosvelt Avenue Seattle
Numer 15
Prośba: Bolesna śmierć

  Postanowił wykonać oba zlecenia. Niall Horan bił swoją rodzinę, zupełnie tak, jak kiedyś on Perrie. Na wspomnienie tego czasu czuł do siebie wstręt. Całe bagno w jego życiu wywołały narkotyki, dlatego pozbycie się ze świata młodej dilerki wydawało mu się konieczne. Dopił trunek i podszedł do szafy z narzędziami śmierci. Zgodnie z poleceniem zabrał nóż oraz pistolet i sznur, którymi miał zamiar powalić Jesy Nelson.
  Najpierw trafił pod adres mieszkania mężczyzny. Odetchnął głęboko, w końcu to było jego pierwsze zlecenie. Wiedział, że najpierw będzie mu trudno, tak jak Damonowi. Z czasem jego brat nie widział nic dziwnego w zawodzie płatnego zabójcy i Zayn też chciał taki być. Poprawił swój krawat, musiał zabijać z klasą. Nim wysiadł z auta, zapalił jeszcze papierosa by uspokoić nerwy. Był pewny, że sobie poradzi.
  Ku jego radości mieszkanie nie było zamknięte. Doczytał na zleceniu, że akurat w tych godzinach Niall był sam w domu. Nie był potworem, który zabija ojca na oczach dzieci. Zastał mężczyznę w łazience, właśnie się golił.
  -Kim pan jest? – zapytał zaskoczony blondyn.
  Zayn zaśmiał się widząc przerażenie kiedy wyciągnął z kieszeni nóż. Ofiara zaczęła się cofać, lecz nie miała szerokiego pola do manewru.
  -Dostałem zlecenie żeby pozbawić cię życia, drogi Horanie – odezwał się Malik.
  Zamachnął się lekko i już po chwili nóż wylądował prosto w brzuchu mężczyzny. Złapał się za część ciała, po czym upadł. Spoglądał na oprawcę oczami pełnymi bólu. Krew lała się po kafelkach, a koszulka Nialla była całą nasączona. Mulat schylił się na wysokość rodzinnego tyrana. Cieszył się, że pozbawia takiego potwora życia. Drugi raz wbił nóż w serce blondyna. Wydał z siebie ostatnie tchnienie i na zawsze zamknął oczy. Malik wykonał telefon do firmy z prośbą o posprzątanie ciała. Wytarł starannie nóż i schował go z powrotem do tylnej kieszeni.
  Wyszedł z mieszkania po kilku minutach. Cieszył się, że uratował niewinną rodzinę. Zastanawiał się jak będą żyli bez ojca, ale był pewny, że szczęśliwie. Teraz rozumiał fenomen pracy płatnego zabójcy. Będąc nim mogłeś pozbyć się potworów z tego świata niekoniecznie ingerując w ten nadprzyrodzony. 

~~~~
W końcu przerwa od Damona i dużo z życia Zayna
Do następnego <3

piątek, 20 stycznia 2017

Chapter 8 ''Why do you fill up my wounds with your dirt...''



  Wyobraź sobie, że ukochana osoba umiera. Tracisz nie tylko jej ciało ale i duszę, którą uwielbiałeś. Słoneczny dzień staje się dla ciebie pochmurny. Całe życie traci sens i nie wiesz co ze sobą zrobić. Mózg nie jest w stanie racjonalnie pracować, bo nie ma już dla kogo. Tak samo serce traci powód do bicia. W chwili śmierci najważniejszej osoby w twoim życiu i ty nie masz po co oddychać. Nie możesz pogodzić się z tym, że nie zobaczysz ukochanej osoby uśmiechającej się do ciebie. Już nigdy nie pocałujesz jej ust i nie przytulisz rozgrzanego ciała.
  Lecz Valerie Tulle nie mogła się tak łatwo poddać. Zaciekle walczyła o swoją miłość już wcześniej. Ona i Nora już raz umarły. Czarownica zamierzała wykorzystać moce, by przywrócić swoją dziewczynę. Przecież w świecie magii wszystko było możliwe.
  Przez całą powrotną podróż do Seattle płakała. Wiozła na tylnych siedzeniach swoją martwą ukochaną. Była zimna i pozbawiona serca. Valerie nie była w stanie nawet myśleć o tym, jak mocno zranił ją przyjaciel. Nie sądziła, że Damon będzie w stanie posunąć się do czegoś takiego. Stracił resztki swojego człowieczeństwa, o które walczyła już wcześniej. Wtedy uświadomiła sobie, że mrok w mężczyźnie pochodzi z jego głębi. Zupełnie tak, jakby wszystkie jego demony zawładnęły ciałem bruneta. Nie mogła się pogodzić z tym, że na to pozwoliła. Przecież gdyby wcześniej go znalazła, to byłaby szansa na odzyskanie dawnego Damona. Lecz gdy teraz widziała jego bezwzględny wzrok zabójcy, musiała liczyć się z tym, że to koniec.
  Zadzwoniła do Perrie i poprosiła by zjawiła się w mieszkaniu Damona. Wampir od dawna w nim nie przebywał więc obecnie należało do panny Tulle. Bez słowa wniosły ciało Nory do środka. Położyły martwą na jadalnym stole. Edwards widząc cierpienie Valerie sama była wzruszona. Nie wyobrażała sobie jak to jest stracić ukochaną osobę. Gdyby na jej miejscu był Zayn… Na pewno zrobiłaby wszystko by go odzyskać.
  -Co zamierzasz zrobić? – zapytała cicho nie wiedząc jak obchodzić się z cierpiącą.
  Czarownica usiadła przy stole trzymając za rękę Norę. Jeździła palcem po jej dłoni i nie wstydziła się łez. Była wyczerpana.
  -Zgromadziłyśmy sporo ksiąg magicznych. Poszukam najlepszego zaklęcia na wskrzeszenie – wyjaśniła łamiącym się głosem.
  Perrie podeszła do dziewczyny nie mogąc dłużej patrzeć na ten przykry obrazek. Przytuliła przyjaciółkę próbując dodać jej otuchy. W tak przykrej chwili Val potrzebowała, by ktoś był obok niej.
~~
  Valerie wyjaśniła swojej towarzyszce jakich słów ma szukać i ofiarowała jej dwie grube księgi do przejrzenia. Blondynka zdawała sobie sprawę jak ciężko będzie wskrzesić Norę. Śmierć przez pozbawienie serca była brutalna i czarownica jeszcze się z nią nie spotkała. Lecz się nie poddawała. Mijały minuty, a potem godziny. Dwie dziewczyny z zapartym tchem przeglądały magiczne spisy szukając czegoś na wybawienie brunetki z krainy śmierci. W końcu Perrie znalazła coś, co przypominało właściwe zaklęcie. Prędko zaniosła księgę numer pięć do obeznanej w temacie magii Tulle. Czytała chwile opis zaklęcia, a potem to, co jest potrzebne do jego wykonania.
  -Tutaj jest napisane, że przywraca do życia osoby po brutalnej śmierci. Jeżeli magia do tego zalicza pozbawienie serca, to się uda – powiedziała rozanielonym głosem.
  -W takim razie co jest nam potrzebne? – zapytała zdeterminowana Edwards.
  -Siedem świec, przedmiot należący do mnie i do Nory oraz krew obecnych przy rytuale osób – przeczytała tłumacząc ze starożytnego języka.
  Perrie nawet nie zastanawiała się czy chce oddać krew. Musiała pomóc Val w odzyskaniu ukochanej i zamierzała zrobić to za wszelką cenę.
  Ustawiły wszystkie świece wokół ciała. Edwards przeczesała włosy Nory zgodnie z poleceniem czarownicy. Najgorszą rzeczą, którą musiały wykonać było wsadzenie serca z powrotem do zmarłej. Tulle ze łzami w oczach umieściła serce na właściwym miejscu. Na piersi nieżywej spoczął łańcuszek Valerie i bransoletka Nory. Ostatnią potrzebną rzeczą była krew. Nacięły swoje nadgarstki, a czerwona ciecz spłynęła do kieliszka.
  -Somno Ritum Per Dax Ritum – zaczęła wypijając krew swoją i Perrie.
  Światło, które dawały świeczki zrobiło się jaśniejsze. Wszystkiemu z boku przyglądała się Edwards.
  -Phesmatos Tribum, Nas Ex Veras, Raverus En Phesmatos Ex Sonos. Resistamus Et Veram Vatus. Raverus Phasmatos Ex Sonos – skończyła i zamknęła oczy.
  W pomieszczeniu zrobiło się czarno. Valerie odczuwała jaką potężną moc wykorzystała. Po kilkunastu sekundach zapaliły światło. Podeszła do Nory i sprawdziła jej puls, był niewyczuwalny.
  -Nie udało się? – odezwała się niepewnie Perrie.
  -Wykorzystałam czarną magię, która zamiast mi pomóc zabrała Norę w jeszcze większą przepaść.
~~
  Damon Salvatore nie mógł pozbyć się z głowy widoku załamanej Valerie. Przecież dawne życie nie liczyło się dla niego. Zabił nie pierwszy raz. Coś jednak wydarzyło się w jego wnętrzu. Czyżby odczuwał ból z powodu grzechu, jaki popełnił? Nie mógł znaleźć sobie miejsca w domu Klausa. Rozmawiał obojętnie z Rebeką i nie zwracał uwagi na krzątającą się Jade. Zachowywał się jak obłąkany i przeszkadzało mu nowe uczucie. Postanowił wybrać się na polowanie. Świeżą krwią chciał zapomnieć o sytuacji z Norą i Valerie. Była piękna i gwieździsta noc. Dużo ludzi wówczas wypuszczało się na spacery. Dzięki temu byli łatwymi zdobyczami dla wampira. Lecz Salvatore zapragnął czegoś innego. Udał się na najmniej używaną drogę w Kalifornii i po prostu położył się na jej środku. Spokojnie obserwował księżyc i noc. Wyczekiwał pierwszego samochodu i swojej kolejnej ofiary. Ból, który objął jego serce nie chciał ustąpić. Rozum przywracał mu krzyki jego dawnej przyjaciółki, gdy widziała jak wyrywa serce Norze. Nie rozumiał dlaczego ten moment utkwił w jego pamięci. Aż w końcu nadjechał upragniony samochód. Damon zaczął swoją grę aktorską. Nadal leżał w poprzek jezdni, lecz tym razem się nie ruszał. Właściwie udawał rannego po wypadku. Auto zatrzymało się na poboczu i wysiadła z niego zaskoczona kobieta. Podbiegła do niego i sprawdziła mu puls.
  -Nic panu nie jest? Mam zadzwonić na pogotowie? – zapytała klękając obok mężczyzny.
  Wtedy on spojrzał na nią swoimi ciemnymi jak tamta noc oczami. Przerażona kobieta podniosła się i zaczęła uciekać. Jednak szybkość wampira spowodowała, że znajdował się przed nią. Już chwycił za jej szyję i nawet zbliżał się do miejsca ugryzienia. Poczuł nagle jakieś wewnętrzne blokowanie.
  -Stój spokojnie i słuchaj – zahipnotyzował młodą kobietę – Nie wiem co się ze mną dzieje. Jestem potworem i krwawym zabójcą więc śmierć powinna być dla mnie ukojeniem, czyż nie? Teraz odczuwam jakiś ból, zupełnie tak jakby coś nie pozwalało mi na dalsze żywienie się ludźmi. Do cholery, jestem wampirem, muszę to robić – potrzebował kogoś, kto wysłucha jego problemu.
  -Zabijesz mnie? – jej głos był spokojny, tak jak zmusił ją do tego Salvatore.
  Westchnął, a w jego oczach pojawiły się łzy. Nie wiedział co się z nim dzieje. Nie mógł i nie chciał być słaby. Czyżby człowieczeństwo, z którym tak ochoczo walczył, powróciło?
  -Nie, idź do samochodu i prędko odjedź. Zapomnij o naszej rozmowie – powiedział krótko znów wywołując wpływ na niedoszłej ofierze.
  Kobieta uciekła, a on pozwolił sobie na chwilę słabości. Nie nadawał się na wampira skoro potrafił płakać. Lecz nagle jego wewnętrzny potwór się obudził. Nieznana mu siła kazała ruszyć za kobietą i tak też zrobił. Znów stanął przed nią, ale tym razem bez żadnych oporów wpił się w jej szyję. Oczy bruneta zrobiły się czerwone podczas wysysania krwi. Wypuścił z rąk jej martwe ciało i odszedł.

~~~~
Żegnamy postać Nory, ale szykujcie się na zemstę ze strony Val
Rozdział niesprawdzony  

wtorek, 10 stycznia 2017

Chapter 7 ''It's just life's anatomy. Don't be so hard on this...''



  Valerie nie zamierzała się tak łatwo poddać. Jej głównym celem było sprowadzenie starego Damona. Zależało jej na przyjacielu. Był właściwie jedną z najważniejszych osób w życiu czarownicy. Ze względu na swoje zdolności ludzie trzymali się od niej z daleka. Uważali ją za wysłanniczkę diabła i wszelakich piekieł. Salvatore był pierwszą osobą, której odmienność Valerie nie zraziła. Wręcz przeciwnie, przy wielu rozmowach powtarzał, że jej moc jest niezwykłym darem. Kiedyś usłyszała od niego, że zazdrości. Trudno jej było bez przyjaciela.
  Dlatego gdy dowiedziała się o niepowodzeniu Zayna tym bardziej chciała zobaczyć bruneta. Głęboko w sercu wierzyła, że spotkanie przypomni Damonowi o ich przyjaźni. Nie obawiała się jego nowej natury. Nie raz miała do czynienia z wampirami. Te groźne istoty nie przerażało nic, z wyjątkiem magii. Księga Czarów kryła mnóstwo zaklęć, które pomagały pokonać krwiopijcę.
  W podróż do Kalifornii zabrała ze sobą swoją ukochaną. W końcu co dwie czarownice to nie jedna. Razem były w stanie pokonać nie tylko Damona, ale i rodzinę Mikaelsonów. Były nastawione by osiągnąć swój cel.
  Nie łatwo było znaleźć wampira. Te istoty nadprzyrodzone kochały noc, a za dnia doskonale się kamuflowały. Mimo wszystko determinacja Val zaprowadziła ją do lasu, w którym w tej chwili polował jej przyjaciel.
~~
  Ukryły się wraz z Norą za starą chatą i w grobowej ciszy obserwowały jak Salvatore okrąża młodą kobietę. wiedziały, że nie mogą przeszkodzić mu w polowaniu. Głodny wampir był tym najgorszym z możliwych. Valerie przyglądała się głodnemu wzrokowi bruneta. Był kimś zupełnie innym – istotą myślącą tylko o krwi. Kilka sekund później rzucił się na ofiarę powalając ją na ziemię. Do ich kryjówki dochodziły odgłosy rozrywanej skóry i krzyku kobiety. W oczach blondynki zebrały się łzy. Damon był potworem, który zabijał dla pokarmu i przyjemności. Czekały na moment aż się pożywi, by otoczyć wampira. Tulle nie chciała walki, wręcz przeciwnie oczekiwała spokojnej rozmowy, po której uda jej się przywrócić uczuciowego Damona.
  -Phasmatos motus arrovox – wypowiedziała Nora przenosząc się na wprost wampira.
  Salvatore był zaskoczony kolejną wizytą. Uśmiechnął się w kierunku brunetki ukazując brudne od krwi kły. Jednak Norze nie było do śmiechu. Wampir szybko się domyślił, że czeka go rozmowa podobna do tej z bratem. Odwrócił się, a kilka metrów za nim stała Valerie.
  -Proszę, kogo tym razem tutaj przywiało – odpowiedział z irytacją w głosie.
  Val musiała być silna mimo to, że pragnęła rozpłakać się na widok nowej natury przyjaciela.
  -Nie interesuje nas co powiedział ci Zayn. Musisz wysłuchać argumentów czarownic – głos zabrała Nora wzbudzając zaskoczenie pozostałej dwójki.
  Póki co wampira nieźle bawiła zaistniała sytuacja i nie miał zamiaru odbierać sobie chwili rozbawienia.
  -Widzę, że mój kochany braciszek nie przekazał wam moich ostatnich słów. Poinformowałem go jasno, że jeszcze jedna wizyta, a wszyscy zginą – wyjaśnił wycierając buzię z krwi.
  -Ty taki nie jesteś – powiedziała Valerie zbliżając się do niego – Zawsze byłeś zbuntowany, ale nigdy nie odrzucałeś najbliższych. Jak możesz twierdzić, że obecne życie jest lepsze? Bez przyjaciół, brata i twojej ukochanej nic nie powinno mieć sensu. Nie wmówisz mi, że wolisz spędzać czas na polowaniach z Klausem i romansach z Rebeką – dodała łamiącym się głosem.
  -Niezwykle podoba mi się bycie silniejszym. Jako wampir więcej zabijam i mam kontrolę nad ludźmi. Kiedyś byłem tylko płatnym zabójcą, który miał do czynienia z przestępcami. Teraz świat stoi przede mną otworem i nie zamierzam z tego rezygnować – rzucił beztrosko wpatrując się w oczy przyjaciółki.
  W tęczówkach bruneta widziała tylko nienawiść i pożądanie. Zniknęły dawne iskierki i radość. Tak samo jak odszedł najlepszy przyjaciel jakiego posiadała.
  -Nie możesz wybrać mroku. Nina także jest wampirem, ale tym dobrym żyjącym w zgodzie z ludźmi – załamana blondynka wszelkimi sposobami próbowała przekonać Damona.
  -Uważacie, że obchodzi mnie Nina? To co do niej czułem wypaliło się w chwili, gdy przemieniłem się w istotę nadprzyrodzoną. Moje dawne życie i osoby, które zajmowały w nim jakieś miejsce, nie istnieją. Dlatego przestań powoływać się na nią, bo ona nic już dla mnie nie znaczy – warknął czując coraz większe poirytowanie i zdenerwowanie całą sytuacją.
  Valerie pozwoliła by łza popłynęła z jej oka. Nigdy nie usłyszała tak bolesnych słów od bliskiej osoby.
  -Nie wierzę, że tak się zmieniłeś – szepnęła.
  Brunet wykonał nagły ruch powodujący obrzucenie spojrzeniem przez blondynkę. W ułamku sekundy znalazł się obok Nory zaciskając palce na jej szyi. Drugą ręką błądził po jej klatce piersiowej. Tulle przerażona podbiegła do wampira. W myślach szukała zaklęcia by powalić krwiopijcę. Nim wypowiedziała jakiekolwiek słowo, dłoń Damona zanurzyła się pod skórą Nory. Szybkim pociągnięciem wyrwał jej serce. Był całkiem niewzruszony. Valerie widząc śmierć swojej dziewczyny upadła załamana na ściółkę lasu. Łzy płynęły z jej oczu jak z kranu. Całe ciało dziewczyny się trzęsło, a ogromna gula zatrzymała się w jej gardle. Serce na moment przestało bić, zupełnie jak posłuszeństwa odmówiły jej wszystkie zmysły.
  -Jeżeli ktoś jeszcze uważa, że się nie zmieniłem będzie moją kolejną ofiarą – odezwał się Salvatore, po czym zniknął.
  Czarownica schyliła się obok ciała swojej ukochanej. Jej skóra przybrała blady odcień, a oczy ukazywały ostatnie przerażenie. Nie wierzyła, że to się stało. Dlaczego to właśnie Nora umarła? Ona nie była niczemu winna, właściwie nie znała tak dobrze Damona. Łzy Valerie spadały na twarz i dekolt brunetki. Przytuliła do siebie zmarłą czując jak traci cząstkę samej siebie. Tyle razem przeżyły i wycierpiały. Udało im się powrócić razem do świata żywych i nie mogły teraz odejść. Blondynka obwiniała samą siebie o zabranie Nory do Kalifornii. Mogła poradzić sobie sama. To właśnie ją mógł zabić Damon. Odebrałby jej to ogromne cierpienie, które odczuwała w tej chwili.
  -Obiecuję, że zrobię wszystko byś do mnie wróciła – jęknęła czując rozszarpujący ból serca.
~~
  Całej sytuacji z boku przyglądał się najstarszy wampir świata. Był dumny z tego, że wyszkolił Damona na bezdusznego potwora. Wyłączenie człowieczeństwa u nowo narodzonego wampira nigdy nie doprowadzało do takiej nienawiści. Mikaelson odnajdując umierającego bruneta liczył na to, że stworzy potwora. Udało mu się to dzięki silnej ingerencji w jego psychikę. Dokładniej mówiąc, gdy wszystkim wydawało się, że Salvatore stracił uczucia z własnej woli, prawda była zupełnie inna. Najpotężniejszy wampir i wilkołak świata stale kontrolował umysł Damona robiąc z niego bestię. Gdyby on tylko wyłączył swoje człowieczeństwo, wspomnienie o Ninie lub wizyta Valerie ściągnęłyby go do Seattle. Klaus potrzebował obok siebie małego podwładnego. Jego głównym celem było pozbawienie uczuć byłego wroga, raz na zawsze. Tak by zapomniał kim jest dla niego Dobrev, Malik czy Tulle. Hybryda śmiała się widząc jak Damon przywiązuje się do niego, darzy go przyjaźnią. W rzeczywistości Mikaelson nie szanował przecież nikogo prócz ostatnich krewnych w swojej rodzinie. Dlatego gdy Salvatore liczył na przyjaźń z Klausem, on planował dla niego zupełnie coś innego – śmierć. 

~~~~
Powracam z siódmym rozdziałem, krótszym ale chyba nie nudnym. Dowiedzieliśmy się prawdy o zmianie Damona
Choroba natchnęła mnie do pisania
Do następnego <3